Po raz kolejny oficjalnie rozpoczął się mój ulubiony festiwal, jaki ktokolwiek mógł wymyślić. No jasne koncerty, Open’er i taniec w deszczu jest super, ale… bycie festiwalowiczką, której jedynym zadaniem jest jedzenie? Dwa razy nie trzeba powtarzać 😀
Podobno najlepiej jest zrobić sobie apetyt czytając i oglądając zdjęcia smacznego jedzenia, przy okazji utwierdzając się w tym, że jest warte tego grzechu i kalorii – zapraszam więc na szybką relację z marcowego wyjścia do jednej z najwyżej położonych restauracji w stolicy województwa Lubelskiego. Panie, Panowie [UWAGA – spoiler alert! ;)] zdecydowanie warte polecenia 2 PI ER.

Do restauracji wybrałam się z siostrą, dzięki czemu mogłyśmy spróbować i ocenić dwa warianty menu – klasyczny i w opcji wegetariańskiej.
Wiem, że minęło już trochę czasu, dlatego dla przypomnienia dorzucam dokładną informację na temat tego co znalazło się na naszych talerzach:
MENU A – WEGETARIAŃSKIE:
Zaczęłam…
Chowderem z kukurydzy z warzywami, suszonymi pomidorami i nadającym świeżości szczypiorkiem.
Później przyszła pora na danie główne…
Burger, który był zbudowany na steku z arborio i kalafiora, do tego tzatziki, rukola, burak marynowany, a na szczycie dwa aromatyczne wędzone ziemniaki.
A na słodki koniec przyjemności wjechało…
Tiramisu z sosem baileys, czekoladą i intensywnie czekoladowymi lodami.
MENU B – KLASYCZNE
Na pobudzenie apetytu podano…
Ceviche z karpia, z pomidorem, marakują, mlekiem kokosowym, czarnuszką i chilli
Następnie…
Confit z policzka wołowego, puree z selera, pak choi, wędzony ziemniak i sos z piwa koźlak.
A zwieńczeniem , tak jak w pierwszej opcji, było…
Tiramisu z sosem baileys, czekoladą i lodami.
Do tego nie mogło zabraknąć oczywiście kultowych już festiwalowych koktajli – sponsorem po raz kolejny było Martini, a to gwarantowało dwie pyszne (sprawdzone wielokrotnie w domowych warunkach ;)) opcje:
Martini Fiero & Kinley Tonic Water i Mocktail Kinley Yuzu

Nie będę się rozpisywać na temat wszystkich dań z obu kart, bo byłoby to tylko tanio brzmiące zachwycanie się nad każdym, pojedynczym elementem (no dobra… ALE TO TIRAMISU TO BYŁO NAPRAWDĘ COŚ!) wyglądające jak kiepsko opłacona reklama (a nią niestety nie jest ;)). Powiem tylko, że jeśli zobaczycie 2PIER w spisie restauracji na stronie jesiennej edycji Restaurant Week 2022 (na ten moment niestety jej nie widzę 🙁 ) nie zastanawiajcie się ani chwili – to jedno z tych miejsc, w które zabrałabym przyjaciół i rodzinę bez wahania czy wątpliwości o jakość jedzenia, obsługi czy całego wieczoru.
Po posiłku pamiętajcie, żeby choć na krótki moment wyjść na taras widokowy, z którego zobaczycie piękną nocną panoramę centrum Lublina z nieco innej perspektywy.

A Wy dokąd się wybieracie w tej edycji? Jakie miejsca są warte uwagi? Dajcie znać w komentarzu!




















Jedna odpowiedź
Polecam Mojo! Czekam na recenzję :))